czwartek, 11 lutego 2016

;(

Kolejny dzień bez niej. Wydaje się jeszcze gorszy od poprzedniego. Dziś już wiem, że ona nie wrócić, że nie ma jej już na zawsze. Nie słychać już tupotu łap, nie słychać chlipania wody. Nie widać tej radosnej mordki. Dziś już mnie nie przywita z rana. Merdająca piękna kita to już tylko bolesne wspomnienie. Wspomnienie pełne smutki i gorzkich łez. 

Dziś doszły wyrzuty sumienia. 
Mogłam inaczej spędzić z nią te ostatnie chwile. Żeby poczuła mocno moją miłość. A ja czasem na nią nakrzyczałam, odgrodziłam pokój metalową bramką, żeby nie wchodziła bo pobrudzi...

Chciałam dostać jeszcze jedną szansę, żebym mogła naprawić to co zepsułam, żeby zapamietała mnie najpiękniej jak to możliwe... 
Narzekałam czasem na sierść, na piasek. A teraz wszystko bym oddała, żeby było to znów. 

Nie zdążyłam się z nią tak dobrze pożegnać, chociaż nigdy nie wyobrażałam sobie naszego rozstania, to jednak inaczej widziałam ten czas.
Byłam pewna, że wszystko będzie dobrze i tak naprawdę wogóle jej nie pożegnałam. To nie były uściski i pożegnalne przytulania. To były wyrazy wsparcia dla niej. Miałam po nią wrócić. Obiecałam jej jeszcze nie jeden spacer... A ona spaceruje teraz sama, z dala ode mnie, biega za tęczowym mostem ;(

Odeszła, a jej ostatnie chwile były z dala od bliskich, jej ostatnie uczucia to strach, ból i smutek przeżyty wśród obcych ludzi. 
To tak bardzo boli. Bo nie tak miał wyglądać jej kres życia.

Weszłam do kliniki z nią a teraz wychodzę niosąc w ręku pustą smycz i akt zgonu :(

Tak bardzo mi ciężko :(
Nie mogę przestać o niej myśleć :(
Tak bardzo za nią tęsknię :(
Wszystko bym oddała, by była tu znów...