niedziela, 11 października 2015

Cisza

Ostatnio na blogu zapadła grobowa cisza. Już szybciutko tłumaczę Wam dlaczego...

Wszystko w normie, czyli jesteśmy zdrowi i mama wróciła do pracy.
A co za tym idzie ... 8 godzin poza domem.


Po prawie miesięcznym bałaganie ciężko było się "odgruzować". Nie mamy niestety nikogo do pomocy. Rano mąż jest sam z dzieckiem, potem ja i ciężko jest coś zrobić. Nasz uroczy maluszek jest pełen dobra i we wszystkim chce pomagać rodzicom... dalszy ciąg wydarzeń pewnie znacie :D

Poza tym korzystamy z kończących się już promyków słonka :) i wciąż jeszcze dużo czasu spędzamy na dworze.
Potem gotowanie, pranie, kąpanie i masa rzeczy do zrobienia...

Kuba od jakiegoś czasu ma tylko jedną drzemkę i to tylko godzinę. Jest tragedia z jego aktywnością i żeby chociaż wieczorem poszedł wcześnie spać ale nie, po co spać, szkoda dnia.

Kuchnia jest, meble stoją, sprzęt AGD działa bez zarzutu.
A między meblami biała ściana. W oknie pustka. Nie ma dodatków.

Trzeba zamówić szkło. Ale żeby zamówić trzeba mieć wzór.
Trzeba powiesić firankę w oknie ale nie uszyta, ba ... nawet nie wybrana.
Trzeba zamówić dodatki ale nie mam laptopa ... jeszcze nie zmartwychwstał.
Mam czas tylko późnym wieczorem, kiedy król przeniesie się do krainy snem zwanej. Ale wtedy mąż wraca z pracy i też potrzebuje laptopa. I co? I idę spać.

I tak to u Nas ostatnio wygląda. Chciałabym już skończyć tą kuchnię. Chcę już mojego laptopa.
Potrzebuję dłuższej doby, co to jest 24 godziny ?? Dla mnie jak widać niewiele...