sobota, 16 stycznia 2016

Planowanie i dziecko...czy to naprawdę ma sens?

Dużo się teraz mówi i pisze o organizacji, planowaniu dnia bo jeśli masz dziecko to nie może obyć się bez tego, inaczej zapanuje chaos. 
Ja także staram się planować i organizować dzień, żeby jakoś to wszystko zgrabnie szło. Ale coraz częściej mam wątpliwości czy przy małym dziecku ma to sens.

Wstaje rano i już zaczynam myśleć i planować po kolei dzień : co zrobię, gdzie pójdę,  co ugotuję ... itd.
Im więcej mam planów tym bardziej moje dziecko je niweczy. Jakby wkradał się w moje myśli i wiedział co chcę zrobić, skutecznie mi na to nie pozwalając. 

Staram się wszystko robić, gdy on śpi. Po pierwsze, dlatego że pracuję zawodowo i kiedy wrócę chcę się poświęcić tylko jemu. Po drugie, Jakub jest dzieckiem bardzo wymagającym i nie lubi kiedy nie poświęcam mu uwagi, nie lubi bawić się sam, chce żebym zawsze mu towarzyszyła. 

Od jakiegoś czasu moje dziecko przestało sypiać w dzień, chociaż teraz nawet często mu się zdarza drzemka nawet 1,5 godzinna. Ale zauważyłam dziwną zależność: śpi tylko wtedy gdy ja nie mam zaplanowanego dnia! Na początku nie zwracałam na to uwagi ale teraz wiem to na pewno, bo jest tak zawsze!
Przestałam więc planować dzień rano. Za to szybko obmyślam strategie usypiając go. Ale nawet to nie zdaje egzaminu. Bo on zaraz wyczyta to z mojej głowy.
Wczoraj zaplanowałam, że jak zaśnie, opróżnię szybko zmywarkę, przyszykuję warzywa na zupę i posprzątam tak lepiej łazienkę.
Założyłam, że sen będzie trwał 1,5 godz, bo wczoraj poszedł późno spać, dziś wcześnie wstał ... no nie może być inaczej. Zabrałam się więc szybko za pracę, obliczając że wystarczy mi jeszcze czasu na ciepłą kawę i blog.
I co ?
I zdążyłam tylko wyjąć czyste naczynia ze zmywarki!

W czasach, gdzie wszyscy nakłaniają do planowania, ja mówię stanowczo STOP!
W moim przypadku jest to stop frustracji, stop gniewu czy nawet złości, że znowu się nie udało, że znowu nie wyszło. I odkąd powiedziałam sobie dość jest o wiele lepiej. Jakoś wszystko robię ale uprzednio o tym nie myślę i nie snuję planów. Więcej rzeczy udaje mi się wykonać bo wtedy dziecko długo śpi. A nawet jeśli czegoś nie zrobię, nie towarzyszą mi już nieprzyjemne, złe emocje.

A jak jest u Was? 
Co z Waszymi planami?
I jak reagują na nie dzieci?