środa, 31 sierpnia 2016

Uzależnienie silniejsze jest niż miłość :(

Opowiem Wam dziś historię... smutną i prawdziwą. Opowiem Wam jak to jest wołać o pomac a nikt Cię nie słyszy. Opowiem Wam jak łatwo jest mówić o życiu innych i nie słyszeć jak krzyczą POMÓŻ MI.

Tak łatwo się ocenia. Tak prosto mówi się o cudzym życiu. Tak wulgarnie miesza ich z błotem. 
Nikt nie zastanowi się dlaczego? Nikt nie zada pytania co jest powodem, nikt nie potrafi wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji. Zamienić ról. Najlepiej oceniać, wyśmiewać, szydzić i zadawać sobie nie to pytanie co trzeba: Jak tak można? 

Była ona, był on i nowo narodzone dziecko. Dziewczynka. On dużo pracował, ona zajmowała się domem. 
Ciężki poród, płaczliwe, nad wyraz wymagające uwagi niemowlę. 
Nie podoba mi się ta nowa rola. Jestem niewyspana, gruba, zaniedbana. 

On zadowolony wraca z pracy, je późną już obiadokolację, prysznic... spragniony czułości lgnie do niej. 
Jestem zmęczona, mam jeszcze tyle do zarobienia,  nie odzyskałam jeszcze formy po porodzie, nie jestem gotowa...

Sytuacja powtarza się już kilka razy. Odległość między nimi już coraz większa. 
On się nie przejmuje. Tak wiele jest kobiet atrakcyjniejszych od niej. Coraz później wraca do domu. Coraz częściej nie wraca wcale. W końcu się wyprowadza.
Ona zostaje, a w zamian za niego otrzymuje samotność.  Jest jedynaczką, rodzice nie żyją. 

- Robert, zabierzesz dziś małą do siebie? Mam kilka ważnych spraw do załatwienia.
- Niestety, dziś nie dam rady. Zadzwoń do moich rodziców, może oni pomogą? 
- Cześć, przypilnujecie malutkiej?  Muszę coś załatwić.
- Dziś nie damy rady, przykro nam, przełóż to na inny dzień.

Tak było zawsze...

Załamana, umęczona obowiązkami dziewczyna kupiła piwo. 
Może lepiej będzie mi się spało? - pomyślała i wypiła. Czuła się świetnie, zasnęła od razu. Kolejny wieczór i kolejne piwo. 
Mija miesiąc, jedno piwo już nie wystarcza. 
Dzień się kończy, ona wypija czwartą już puszkę. Kolejne miesiące wyglądają tak samo. 

Dziewczynka wstała.
Mamusiu jestem głodna, zrobisz mi śniadanko?
Nie teraz córuniu, jestem taka śpiąca. Pobaw się, a ja zaraz się obudzę.
Dwie godziny później ona wstaje, głowa boli, kac nie do przeżycia. 
Idzie do kuchni, dziewczynka cieszy się, że w końcu zje śniadanie... u drzwi słychać głuchy dźwięk otwieranej puszki.
Mamusiu nie pij już, obiecałaś. 
Mamo wstań, proszę podnieś się. Tatusiu, mama znowu cały dzień nie zwracała na mnie uwagi...

Smutne oczy dziewczynki, czyste jak kryształ łzy... widok nie do zniesienia dla każdej matki. Każda matka wyciągnie ręce, przytuli. Ona też chciała wziąć ją w ramiona, pocałować, ale w jej objęciach tuliła się już butelka. Ona była już w pułapce. 

Rodzina się znalazła. Ale zamiast pomocy, słów wsparcia i zaangażowania słychać tylko krzyki, wyzwiska i słynne pytanie Jak tak można? 

W życiu różnie się układa, piękne chwile, wymieniają się nieustannie z czarnym scenariuszem.
Czasem się on przedłuży, czasem jesteśmy w nim głównymi bohaterami, samotnymi jak Robinson Crusoe. Szukamy przyjaciół, szukamy pomocnych rozwiązań, błądzimy i bywa, że alkohol to jedyny przedmiot na bezludnej wyspie, który pomoże, pocieszy, ukoi ból. 
Droga do uzależnienia jest prosta, równa, szybka jak autostrada. 
Gdy dojedziemy do celu, zawrót często bywa już niemożliwy, to tak jakby droga w jedną stronę, bez możliwości powrotu. Tracimy kontrolę nad swoim umysłem. Kochamy, czujemy, chcemy inaczej, pragniemy zawrócić, ale pułapka uzależnienia kładzie nas na łopatki, niepozwalając na jakikolwiek ruch w dobrym kierunku. 

Tatusiu, mama się nie rusza, śpi tak cały dzień. 

Mama umarła, zostawiając po sobie śliczną córeczkę oraz niekończące się pasmo drwin, wyzwisk, obelg w kierunku zmarłej ofiary życia. Pozostawiła ślad przeróżnych historii opowiadanych językami ludzi...


Spoczywaj w pokoju S. [*]