czwartek, 24 września 2015

O miłości do chusty część II

W dzisiejszym poście chciałam Wam opowiedzieć o zaletach chustonoszenia. O tym jak na nas wpłynęła chusta i jak pomogła nam w codziennym życiu. Bo o tym jak do nas trafiła pisałam już TU .

Wszystko co za chwilkę opiszę potwierdzam jako prawdziwe. Chustę nabyliśmy kiedy Jakub miał cztery miesiące, mam zatem porównanie życia codziennego z chustą jak i bez niej. Zdecydowanie i świadomie mówię, że chusta stała się naszym wybawieniem i kolejną "osobą" do pomocy.


Wiele badań dowodzi, iż dzieci noszone w chustach są spokojniejsze, mniej płaczą, lepiej się rozwijają. 
W czym jeszcze pomocna jest chusta? 
Dowiecie się z poniższego tekstu...

LEPSZA ADAPTACJA PO PORODZIE I MNIEJ PŁACZU
Dziecko w łonie matki ma zaspokojone wszystkie potrzeby, takie jak głód, ciepło, komfort, bezpieczeństwo. Z chwilą pojawienia się na świecie, zderza się gwałtownie z rzeczywistością, doznaje szoku i już nie jest zdolne do samodzielnego zaspokojenia swoich potrzeb. Musimy je więc nakarmić, przewinąć i otoczyć ciepłem i bliskością. Noszenie, kangurowanie, kontakt skóra do skóry to bardzo ważne pierwsze czynności po porodzie. Owinięty chustą, pozostając w bliskim kontakcie noworodek czuje ukojenie i spokój, zna już odgłos bicia serca, rytm oddechu, rozpoznaje głos i czuje bliskość matki. Stwarzamy mu tym samym podobne warunki kiedy znajdowało się w naszym brzuchu.

EMOCJONALNA WIĘŹ
Rodzice poprzez bliskość z dzieckiem uczą się szybko poznawać jego potrzeby. Dziecko natomiast poprzez szybkie zaspokajanie potrzeb uczy się ufać rodzicom. Ta wzajemna zależność rodzi więź, która da owoce i zaprocentuje w dalszym życiu.

ROZWÓJ
Mniej spędzonego czasu na płakaniu to więcej czasu na poznawanie otoczenia. Dzieci w chuście spędzają czas na tak zwanym "cichym czuwaniu". Jest to stan, w którym niemowlę jest najbardziej zadowolone i najlepiej nawiązuje kontakt z otoczeniem. Możemy to nazwać stanem optymalnym dla procesu "uczenia się".
Dzieci noszone w chustach szybciej poznają świat bo aktywnie uczestniczą w życiu mamy i taty, dziecko widzi to co oni widzą, słyszy to co oni słyszą. Są włączone w życie rodziców bo wykonują z nimi ich codzienne czynności. Dziecko w wózku czy w leżaczku widzi przeważnie sufit a świat poznaje z perspektywy podłogi.

ZDROWIE FIZYCZNE
Maluch prawidłowo ułożony w chuście przyjmuje pozycję embrionalną na tak zwaną "żabkę", co za tym idzie ma zaokrąglone plecki a nóżki są lekko podkurczone i rozchylone. Jest to naturalna pozycja, która wspiera prawidłowy rozwój kręgosłupa jak również bioderek dziecka. 

ZDROWIE PSYCHICZNE
Dając dziecku naszą bliskość, zaspokajając szybko jego potrzeby, budujemy jego poczucie wartości, zaufania, pokazujemy, uczymy, że świat jest piękny. Zaspokojone dziecko jest szczęśliwe i spełnione, pełne pozytywnych emocji, z którymi łatwiej będzie mu się zmierzyć z otaczającym go światem.


Kuba nie był i nie jest do tej pory dzieckiem zasypiającym samodzielnie. Zawsze trzeba było księcia dłuuugo nosić, żeby w końcu opadły mu powieki i odpłynął do krainy snów (dobrze, że ma wagę piórkową).
Było to moim utrapieniem bo czasem godzinne noszenie zaowocowało pół godzinnym snem... i od nowa, bo nie dospany, tak marudził, że nie dał żyć. W domu nic nie ruszone, pies wyje do księżyca, dziecko wrzeszczy....
Nigdy, przenigdy sam nie poleżał, nigdy się sam nie pobawił i tak jest do dziś !
W misce sterta niewyprasowanych ciuchów, kurz, sierść, niepomyte naczynia, nie wspomnę już o ciepłym obiedzie. 
Spacery z psem były prawdziwym koszmarem. Bo w jednej ręce pies, w drugiej niezadowolone dziecko, które nie życzyło sobie widoku nieba po raz setny ! A brzuchem wózek pchałam. 
Istny dramat !
Lekko nie było, były chwile zwątpienia, były łzy, były myśli "po co mi to wszystko było..."
Nie mogę powiedzieć, że byłam do końca szczęśliwa, bo nie tak wyobrażałam sobie macierzyństwo.

Z dniem pojawienia się chusty w naszym domu, odmieniło się zupełnie nasze życie :)
 
Moja miłość rodziła się stopniowo natomiast Kuba pokochał ją od pierwszych chwil.

Pierwsze motanie i on od razu zasnął. Patrzę na niego a on zamyka oczka i śpi :) 
Na początku nic nie robiłam, wcale nie miałam wolnych rąk i błyszczącego domu. Trzymałam go bo bałam się, że wypadnie. Z czasem jednak odważyłam się i wykonywałam powoli proste czynności. 
Potem to już perfekcja. Prasowanie, gotowanie, zmywanie szło jak z płatka. A moje dziecko zadowolone, uśmiechnięte towarzyszyło mi przy każdej czynności. Albo obserwował z ogromnym zaciekawieniem albo słodko spał kołysany moimi ruchami.

Spacery stały się przyjemnością. Kuba z wielkim zachwytem podziwiał drzewa, latające ptaki, bawiące się dzieci a Helenka bezstresowo spacerowała obok nas :). Nawet deszcz nie był nam straszny.

Szczęście ponownie zapukało do naszych drzwi. Moje rozterki, smutki i łzy poszły w zapomnienie. 
Pojawiła się radość, że mogę dziecku pokazać tak piękny świat, że mogę oglądać szczęście w jego oczkach. Te uczucia, tak żywe i kolorowe, tak piękne i pozytywne wypełniają moje karty przeszłości.

Dziękuję Ci Chusto, że pojawiłaś się w naszym domu. 
Dziękuję Ci, że wniosłaś tu tyle ciepła, radości i beztroski. 
Dziękuję Ci za piękne wspomnienia.
Dziękuję Ci, że jesteś. 
Trwaj z nami i wnoś dalej tą magię do naszego życia :)

Bardzo mi przykro, że nie mogę pochwalić się zdjęciami ale pisałam wcześniej, że mój laptop "umarł" i zabrał ze sobą całą naszą fotograficzną historię ...